niedziela, 19 czerwca 2016

Jak podróżować (prawie) za darmo? Wyjedź na projekt z Erasmus+!

     Jest 26 czerwca 2015, godzina 21:50, koła samolotu dotykają płyty lotniska w Lublanie. Wita mnie rześkie, górskie powietrze, perspektywa dobrze rozpoczynających się wakacji i poczucie, że moje podróżowanie właśnie zyskało zupełnie nowy wymiar. Kurczę, zakochuję się już w samym słoweńskim słowie aerodrom, to znaczy lotnisko. Wsiadam do autobusu i dwie godziny później docieram do hostelu Kurent w maleńkim miasteczku Ptuj i wprowadzam się do małego, kolorowego pokoju, który przez kolejny tydzień będzie moim domem. Rozpoczyna się moja przygoda z Erasmusem.


      O projektach erasmusowskich można by mówić i mówić w nieskończoność. Mimo to w całym polskim internecie nie ma póki co podobnego wpisu. Dlaczego? Nie mam pojęcia.

       Na początku odpowiem więc trochę, o co w tym wszystkim chodzi i zrobię mały autocytat (o projektach pisałam już kiedyś w tym poście): Nie każdy o tym wie, ale wyjazdy na studia z Erasmusa są tylko maleńkim czubkiem góry lodowej funduszy, jakie ten program przeznacza na opłacanie młodym ludziom różnych fajnych rzeczy. Podpowiadam więc: warto wiedzieć, że tymi fajnymi rzeczami są są nie tylko wyjazdy na studia, z którymi Erasmusa kojarzy 80% studentów. Kolejne 19% być może wie jeszcze o możliwościach wyjazdu na praktyki, lecz niestety tylko pozostały, niewielki 1% kiedykolwiek usłyszał o wymianach młodzieżowych czy szkoleniach. A co najlepsze - żeby na nie wyjechać, nawet nie trzeba być studentem.

        W skrócie: projekty z Erasmus+ to kilkudniowe wyjazdy, w których udział biorą osoby z co najmniej dwóch państw będących członkami programu. Zakwaterowanie, wyżywienie oraz zapewnienie środków na podróż dla uczestników jest finansowane przez Unię Europejską. Czyli: nie dość, że jedziesz za darmo, poznajesz fajnych ludzi i imprezujesz, to jeszcze masz możliwość wszechstronnego rozwoju - od nauki angielskiego, przez kształtowanie umiejętności miękkich, aż po zdobywanie wiedzy merytorycznej przekazywanej na warsztatach. O czym są warsztaty? Mogą być właściwie o wszystkim - o zdrowym trybie życia, sporcie, edukacji, imigrantach, uzależnieniach, edukacji seksualnej, prawie, fotografii, tańcu, grach terenowych. Kto może pojechać na projekt? Każdy, kto ma chęci, mieści się w danym przedziale wiekowym (zwykle 18-30 lub 18-25) i zgłosi się do organizacji wysyłającej. Wysyłasz aplikację, dostajesz wiadomość, że się dostałeś i kupujesz bilety. Żadnych dokumentów, zaświadczeń, papierów. No, może co najwyżej jakiś krótki regulamin do podpisania. No i teraz nurtujące pytanie, które się tutaj nasuwa: to gdzie jest haczyk? Odpowiedź brzmi: nie ma haczyka. To zupełnie czysty układ. Zgłaszasz się - jedziesz. Jedyną rzeczą, do której najczęściej jesteś zobowiązany, jest późniejsze przesłanie relacji i zdjęć z wyjazdu do organizacji wysyłającej. Czasem trzeba też zapłacić małą cegiełkę, zazwyczaj w wysokości 30-100 zł (najczęściej jako formę zabezpieczenia, że nie się rozmyślisz w ostatniej chwili). No, i Erasmus nie zwraca za alkohol - a to, nie bagatela, bywa największym wydatkiem na takim wyjeździe.

       Skoro więc nie chodzi tu o pieniądze, to o co? O integrację. O to, że jak raz poznasz kogoś fajnego z Turcji, to nie będziesz potem mówić, że wszyscy Turcy to chamy i brudasy. Że nie będziesz uważać, że w takiej Macedonii to pewnie nic ciekawego nie ma, bo masz tam znajomych, którzy mnóstwo ci o niej opowiadali. Że zyskasz okazję, aby dowiedzieć się, że w Estonii w całym kraju mają darmowy Internet i że wiele znanych "polskich" kawałków to w rzeczywistości covery piosenek pochodzących z dawnej Jugosławii (hm, to akurat dość smutna wiedza).


      No to w końcu: jak właściwie wyjechać na projekt z Erasmus+? Najbardziej ogólnie rzecz biorąc, trzeba się zgłosić do organizacji wysyłającej. Projekty organizowane są przez NGO, które w odpowiednim terminie muszą złożyć wniosek i opis projektu, a następnie znaleźć zagranicznych partnerów, którzy będą zainteresowani wzięciem udziału w ich wymianie lub szkoleniu. Partnerami również są organizacje pozarządowe i nie ma możliwości wyjazdu dla indywidualnych uczestników. Co zrobić, jeśli w żadnej nie działasz? Nie ma problemu - wiele organizacji poszukuje uczestników spoza swojego grona. W ten sposób na projekty jeżdżą często ludzie, którzy czasem mają bardzo mgliste pojęcie o tym, czym zajmuje się dane NGO i nigdy nawet nie byli w mieście, w którym ma ono siedzibę (pytanie za sto punktów: nasza organizacja jest z Jeleniej Góry, czy Zielonej Góry? - true story z Turcji). Czy to źle? Nie. Jest to tak naprawdę świetna okazja, żeby zdobyć kontakty i dowiedzieć się czegoś o działalności tych wszystkich małych NGO, o których pewnie nie miałoby się szansy usłyszeć przy żadnej innej okazji. Dla organizacji to zawsze PR.

      To gdzie szukać projektów? Właściwie to... nie wiadomo. Nie ma żadnej bazy ani strony, na której byłyby wypisane wszystkie. Najczęściej NGO szukające uczestników wrzucają informacje na grupy na Facebooku, część z nich pyta wśród znajomych lub osób, które już kiedyś gdzieś z nimi wyjeżdżały. Najtrudniej jest więc pojechać na pierwszy projekt. Potem idzie z górki, bo ludzie, których poznajesz, wciągają cię w następne wyjazdy. Przykładowo: w Słowenii poznałam Wojtka, który dał mi namiary na organizację, która wysłała mnie do Turcji, gdzie poznałam Bartka, który polecił mnie na projekt na Węgrzech, i tak dalej. Znajomości i kontakty to tutaj słowa klucze - bez tego ani rusz. Oczywiście, wiele organizacji ma stałych partnerów i po prostu wymienia uczestników między sobą - takie projekty po prostu się odbywają i żadne ogłoszenia rekrutacyjne nigdy nawet nie ujrzą światła dziennego. Tak więc, na początku polecam Facebooka, który jest morzem wszelakich kontaktów. Grupy, w których możesz spróbować szczęścia: Erasmus+, Erasmus+ Database, Erasmus Plus Projects, Youth projects, Youth Opportunities, Youth For Erasmus+Youth in ActionPL Youth In Action, Youth in Action PolandEVS (European Voluntary Service), EVSBOOKEVS Application Deadline Information, Wolonariat Europejski EVS - Ogłoszenia, EVS vacancyEVS (European Voluntary Service).

         Dlaczego szczęścia? Bo sama aplikacja bynajmniej wcale nie oznacza jeszcze, że wyjedziesz - liczba miejsc na projektach jest w końcu ograniczona. Niestety - najtrudniej mają tu dziewczyny, bo chętnych facetów zawsze jest mniej. Nie raz dostałam odpowiedź: sorry, zgłosiło się 30 osób i tylko jeden chłopak, szukamy teraz drugiego. Dlatego też, jeśli jesteś dziewczyną, jest większe prawdopodobieństwo, że dostaniesz się na projekt do Rumunii, Słowenii albo Macedonii, a nie Portugalii, Grecji czy Włoch. Te pierwsze państwa nie są w żaden sposób gorsze - są po prostu mniej znane i mniej osób chce do nich wyjechać. A szkoda, bo często są o wiele ciekawsze od popularnych i nierzadko zupełnie przereklamowanych miejscówek, więc nie marudź, że nie ma plaży i po prostu korzystaj.

         Co jeszcze można robić w ramach Erasmusa? Mnóstwo rzeczy. Są jeszcze EVSy, wyjazdy poza Europę i możliwość organizowania własnych projektów, ale póki co dla mnie to jeszcze trochę wiedza tajemna. Każde z tych zagadnień to temat na oddzielny wpis - tyle można mówić o Erasmusie.

           A tak było: w Słoweni, w Turcjina Węgrzech.


Keep calm and love Erasmus. To jak? Kto chętny?

Więcej o Erasmusie, podróżach, życiu na Węgrzech i freelancingu na facebooku: 
Autopogoń, @autopogonblog

53 komentarze:

  1. ja jestem na etapie rozglądania się za kilkumiesięcznym EVSem :) może uda mi się gdzieś załapać na przyszły rok zwłaszcza że chętniej wyląduję w tej grupie "mniej popularnych" krajów :D

    OdpowiedzUsuń
  2. z EVS-ami nie jest łatwo - trudno znaleźć naprawdę ciekawą ofertę, ale to musi być świetne doświadczenie. jak lubisz pracować z dziećmi i chciałabyś to robić, to pewnie jest łatwiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Post dla mnie!!!
    Popieram i jako zapalony podróżnik zachęcam wszystkich na takie wyjazdy!!!
    Już pod koniec sierpnia wyjeżdżam do Grecji na praktyki z The Tree Travel. Całe 3 miesiące na Krecie. Nie dość że mam wszystko w zasadzie zapewnione, to jeszcze zarobię pieniądze. Nie łączę tego z Erasmusem bo szkoła moja ma wymóg zaliczenia 1 roku (a ja jestem na 1szym dopiero) i mogłabym dopiero za rok, gdybym znów jechała z Tree Travel. Aczkolwiek za rok mam już inny plan, bo po powrocie z Grecji składam od razu podanie do Camp Leaders i wybieram się do USA na Campa <3
    Jakbyś chciała zobaczyć relacje z wyjazdów itd zapraszam na mojego bloga podróżniczego:)
    http://bedziesz-miedzy-gwiazdami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest to wspaniała inicjatywa, na którą planuję się porwać, więc kiedy nauczycielka wosu oznajmiła, że istnieją spekulacje aby Polska wycofała się z tego programu prawie zaczęłam płakać na lekcji... Mam jednak nadzieje, że na spekulacjach poprzestaną, bowiem program jest rewelacyjny

    OdpowiedzUsuń
  5. wcale bym się nie zdziwiła, jakby tak się stało - w końcu Unia Europejska też nie będzie trwała wiecznie. dlatego lepiej korzystać, póki jest możliwość!

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, nawet jak wycofają Erasmusa, to jest mnóstwo innych opcji, z których można skorzystać! Głowa do góry, nie samym Erasmusem człowiek żyje :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, byłam na Erasmusie, więc zabieram się do czytania i myślę "przecież wszystko już wiem". A tu takie zaskoczenie. Szkolenia brzmią niesamowicie.
    To co, może spróbuję się dostać na jakiś projekt w przyszłym roku? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mieszczę się w kategorii wiekowej :) No cóż...;)) Na taki wyjazd musiałabym zabrać dzieci i Męża, więc chyba odpadam. Niemniej warto wiedzieć, że mogą korzystać nie tylko studenci, bardzo cenny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  9. no właśnie, a jakie są te inne opcje? bo ja lepszych póki co nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. jasne, próbuj koniecznie! studia w ramach Erasmusa a projekty to dwie kompletnie różne rzeczy, ja tej pierwszej niestety nie miałam okazji wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  11. można jechać bez limitu wiekowego jako lider grupy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ja właśnie w to celuję - w pracę z dziećmi na polu kultury i edukacji :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem tak, trzeba się interesować i rozglądać na uczelni. Ja dopiero przy samej końcówce dowiedziałam się, że nasz UJ organizuje wyjazdy na stypendium do Ameryki Łacińskiej (peru, chile i boliwia). Wiedziałabym wcześniej, to kto wie, czy dzisiaj nie pisałabym z innego kontynentu :(

    OdpowiedzUsuń
  14. no, to genialnie! takich projektów jest zdecydowanie najwięcej, więc myślę, że bez problemu coś znajdziesz.

    OdpowiedzUsuń
  15. ahh, a kiedy się już nie jest na uczelni? ale masz rację, warto się rozglądać - ja swoją praktykę w Budapeszcie znalazłam na stronie biura karier.

    OdpowiedzUsuń
  16. Czuję się prowodyrką wpisu :D Mega!! Bardzo Ci dziękuję! Teraz już rozumiem o co chodzi i gdzie szukać! :) Kawał dobrej roboty odwaliłaś my Dear ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. :) fajnie, mam nadzieję, że się przyda!

    OdpowiedzUsuń
  18. Będąc na studiach, jakoś nie zainteresowałam się tym programem. Teraz, zanim zdecyduje się na dalszą naukę, będę za stara na takie wyjazdy. Nie zmieszczę się w grupie wiekowej. Nie płaczę, na pewno będzie jeszcze dużo innych możliwości wyjazdów za nieduże pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
  19. tak jak pisałam już w odpowiedzi na inny komentarz, można jechać jako opiekun grupy, wtedy jest bez limitu wiekowego :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jako uczestnik i organizator z niezłym stażem (około 25 projektów w sumie) polecam z czystym sercem!
    Czasem trzeba czekać na zwrot kasy za transport po kilka miesięcy, jednak tylko raz zdarzyła mi się sytuacja, że miałem problem ze zwrotem pieniędzy.
    Większość organizacji robi te projekty rzeczywiście dla ludzi i idei.
    Znam historie o długich związkach, małżeństwach itp zawieranych podczas projektów, przyjaźniach na długie lata, wspólnych podróżach, wspominkach i wielu innych świetnych rzeczach.
    Tego nie można kupić za żadne pieniądze. Jadąc na wakacje nigdy nie znajdziecie takiej ekipy, jaką można złożyć na wymianie czy szkoleniu.
    Poza tym, kto z Was wybrałby się do Mołdawii?
    Ja byłem - dwa razy - było świetnie! :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Udało mi się wyjechac raz - bo akurat szukali chętnych jak najszybciej,a później już jakoś nie mogłam się dostac na żaden projekt :(

    OdpowiedzUsuń
  22. znam ten ból :( mi też znalezienie projektu czasem zajmowało długo, ale nie ma co się poddawać! tak jak pisałam, nie zawsze jest łatwo.

    OdpowiedzUsuń
  23. dokładnie! ja poznałam rewelacyjnych ludzi, zwłaszcza w Turcji - naprawdę fajnie się zgraliśmy i wydaje mi się, że będą to znajomości naprawdę długotrwałe :) nie mogę się doczekać, aż odwiedzę swoich współprojektowiczów w Warszawie! a do Mołdawii to ja akurat bardzo chętnie bym się wybrała :DD

    OdpowiedzUsuń
  24. Wielka szkoda, że za alkohol nie zwracają :D Ja miałam to szczęście, że ze szkoły muzycznej mogłam wyjeżdżać w młodości i jedyne czego się nauczyłam, to tego, że Niemcy mają z nas wielką polewkę kiedy mówimy słowo "musi", bo dla nich to brzmi jak wulgaryzm. A z Erasmusa to mam tylko wspomnienia ze studiów, co to ludzie, którzy do nas przyjeżdżają, co chwila wołali nas na - że się wyrażę - chlanie - wyniosłam wrażenie, że u nas tylko nauczyli się pić - w sumie to ciekawe ile studentów po wymianie w Polsce wróciło jako alkoholicy :D U mnie na studiach wręcz na siłę nas na Erasmusa i do pracy/na praktyki wysyłali, nawet można było zdobyć jakieś dodatkowe z innej organizacji środki i można było żyć, ale na wielu kierunkach nic się nie wspomina o wyjazdach. Ja bardzo żałuje, że na studia na jakie trafiałam nie mieli ciekawych kierunków właśnie typu Estonia, Finlandia czy Macedonia, a tylko Włochy, Turcja.

    OdpowiedzUsuń
  25. ja miałam bardzo podobnie. na pierwszym kierunku kompletny brak umowy z Erasmusem i ogólnie to słabe możliwości wyjazdu poza wymianą do Chin, w której udział mogli wziąć tylko nieliczni. na drugim kierunku natomiast Erasmus był, ale możliwości mało - 4 uczelnie w Hiszpanii (trzeba znać hiszpański), 2 uczelnie we Francji (trzeba znać francuski), a z angielskim tylko Turcja i Słowenia. i to było na zarządzaniu, czyli żadnym tam kierunku niszowym, a takim, który jest na każdej uczelni w każdym Zadupiowie. na szczęście udało mi się wyjechać na praktyki z Erasmusa i bardzo dużo mi to dało, choć była to po prostu praca w firmie i nie miałam możliwości doświadczenia prawdziwego klimatu Erasmusa. nadrabiam na projektach ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. ja już nie :) teraz to już nie ten moment w życiu, że bym chciała się angażować w jakies projekty, wymiany - co innego może gdybym szukała pracy i skilla do pracy.
    a jak byłam na studiach, byłam zupełnie inną osobą. tez bym się nie nadawała, teraz jak sobie o tym myślę. umęczyłabym się. no i co na erasmusie może robić osoba która nie szuka najebki? czy jest się odrzutkiem wtedy? ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. ale Erasmus to nie najebka :) to znaczy, różne rzeczy się słyszy o wyjazdach na studia (ja nigdy na takim nie byłam). na projektach też nie ma nie wiadomo jakich libacji, po prostu imprezy. jest różnie - jak na projekcie jest dużo zajęć, to wiadomo, że każdy skupia się raczej na nich - w zależności od tematyki projektu i tego, czy rzeczywiście interesuje ona uczestników, ludzie mniej lub bardziej się angażują oraz mniej lub więcej z siebie dają. zdarza się jednak, że na wyjeździe nie ma kompletnie nic do roboty, to wtedy wiadomo, że integracja zachodzi, hm, intensywniej.

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie była masa włoskich uczelni, gorzej mieli Ci co byli na innych kierunkach, bo myśmy mieli pierwszeństwo, ale oni mieli jeszcze Litwę. Zazwyczaj trzeba znać język, u mnie sporo osób narzekało, że było, że o angielsku a tu surprajs "godamy po hiszpańsku, włosku, ale nie po angielsku". Na zarządzaniu byłam pół roku i uciekłam, nawet nie wiem czy mieli tam jakieś propozycje na erasmusa :D Właśnie praktyki są zupełnie inne niż erasmus, gdzie jest więcej "wolności" :)

    OdpowiedzUsuń
  29. a, też słyszałam te historie - wymagane B2 z angielskiego, rozmowy i egzaminy, a na koniec okazuje się, że zajęcia są po grecku. :D (historia koleżanki, która była w Salonikach).

    OdpowiedzUsuń
  30. Tak nie powinno być, ale co człowiek poradzi :(

    OdpowiedzUsuń
  31. czy ja wiem? mam koleżankę, która po półrocznym Erasmusie w Porto nauczyła się biegle portugalskiego i tylko dzięki temu ma dzisiaj dobrze płatną pracę ;) podobnie inny znajomy - pół roku na Teneryfie i mówi biegle po hiszpańsku. zajęcia mieli w lokalnych językach i mówią, że to im dużo pomogło. ale fakt, taki grecki to już trochę inny kaliber - inny alfabet, język mniej popularny, na pewno trudniej jest się go nauczyć w krótkim czasie.

    OdpowiedzUsuń
  32. jak dostanę się na skandawistykę to na pewno skorzystam... Pojadę do Norwegii. Na mojej potencjalnej uczelni ponoć bardzo często organizują takie wyjazdy :)

    OdpowiedzUsuń
  33. skandynawistyka! gdybym mogła jeszcze raz wybrać studia, to poszłabym właśnie tam.

    OdpowiedzUsuń
  34. Nie wiem dlaczego nie wyjechałam nigdy na Erasmusa. Teraz na pewno będę zachęcać do wyjazdu młodszych znajomych i na pewno odeślę ich do Twojego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Super inicjatywa, muszę poczytać więcej na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  36. ja byłabym chętna doświadczyć czegoś podobnego, ale mój wiek raczej się w to nie wbija, więc fajnie jest poczytać o czymś co tak naprawdę nikt nie mówi. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Napisałaś, że są to kilkudniowe wyjazdy, natomiast na stronie przeczytać można tylko o kilkumiesięcznych wymianach. Mogłabyś opowiedzieć jak to wyglądało u Ciebie w praktyce? :)

    OdpowiedzUsuń
  38. hej :) pewnie masz na myśli EVS, czyli Wolontariat Europejski. te wyjazdy są zazwyczaj faktycznie kilkumiesięczne i to jeszcze co innego niż projekty. nie będę o tym pisać na blogu, bo nie byłam na takim projekcie, ale możesz sobie o tym poczytać na przykład u Wioli :) http://starczewska.com/jak-wyjechac-na-wolontariat-europejski-evs/

    OdpowiedzUsuń
  39. Jak to wygląda w praktyce? Jedziesz tam i tylko uczestniczysz w tym co, powiedzmy, tubylcy zaplanują czy musisz przygotowywać jakieś prezentacje i je tam wygłaszać?

    OdpowiedzUsuń
  40. na ogół uczestniczysz w tym, co jest przygotowane, ale warto wspomnieć, że jest to bardzo aktywne uczestnictwo - przygotowywanie scenek, plakatów, czasem organizacja własnych warsztatów.

    OdpowiedzUsuń
  41. ALe przed wyjazdem znasz temat i plan danej wymiany i wiesz wcześniej, że masz coś przygotować czy jedzie się tam i na miescu sie okazuje, że właśnie musicie zorganizować warsztaty na jakiś temat?

    OdpowiedzUsuń
  42. zazwyczaj znasz temat przewodni, czyli np. wiesz, że projekt będzie o uzależnieniach albo o różnicach kulturowych. wszystkie szczegóły są zazwyczaj ustalane na miejscu, rzadko podaje się dokładny plan wcześniej.

    OdpowiedzUsuń
  43. Ok, dziękuje Ci bardzo za informacje :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Ech, za "moich czasów" studenci nie mieli tak dobrze...:(

    OdpowiedzUsuń
  45. to nie są wyjazdy przeznaczone dla studentów.

    OdpowiedzUsuń
  46. Ja wyjechałam tylko na tego typowego Erasmusa, czyli na wymianę studencką, ale to też jest niesamowita przygoda :) Byłam na erasmusie w Turcji, w Izmirze. Kompletnie zakochałam się w tym mieście i życzę każdemu, żeby mógł gdzieś pojechać na taką wymianę lub projekt - Erasmus +. Chociaż raz ;)

    OdpowiedzUsuń
  47. To jest genialne.. zdecydowanie byłam w większości i za Chiny nie miałam pojęcia, że to tak wygląda.. Moje marzenie to Praga, zawsze chciałam tam pojechać. Dodatkowo Indonezja i koniecznie Wiedeń. Takie trzy moje duże plany. A okazuje się, że można to łatwiej i lepiej zorganizować. Już pomału zacznę czegoś szukać.
    Dziękuję za ten wpis.
    Może pozwoli mi spełnić marzenia :)

    Pozdrawiam

    http://rutk0wska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  48. Żałuje, że nie pojechałam na Erasmusa w trakcie studiów, teraz już się wiekowo niezakwalifikuję :(

    OdpowiedzUsuń
  49. to szkoda :( ja w trakcie studiów wyjechałam tylko na praktyki, na studia jakoś nie miałam okazji.

    OdpowiedzUsuń
  50. Świetny dokładny wpis. Czyta się z przyjemnością. Mam w planach popełnić mały wpis o Erasmus+, na pewno zalinkuje ten test! <3 Na ile wymian wyjechałaś, bo nie mogę się doliczyć? :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  51. hej :) dzięęki! jeśli chodzi o Erasmus+, byłam na 3 projektach (2 treningi i 1 wymiana), oprócz tego na praktykach z Erasmusa i na jednym projekcie z Grupy Wyszehradzkiej.

    OdpowiedzUsuń