sobota, 13 sierpnia 2016

Jak mieć czas i pieniądze na podróże? To proste: "Zostań freelancerem". Recenzja książki


        Może zastanawiacie się, co na blogu podróżniczym robi recenzja książki - w końcu miało być tutaj o wyjazdach na projekty, autostopach, podbijaniu świata i innych wariacjach. No, ale żeby to wszystko się zdarzyło, najpierw trzeba... zostać freelancerem. Gdybym kilka miesięcy temu nie zrobiła tego najważniejszego kroku, żadna z planowanych przeze mnie podróży nigdy nie mogłaby się odbyć.

         Zacznijmy więc trochę od końca. Kiedy ma się dużo podróżniczych pomysłów, do ich realizacji na ogół, oprócz zdrowia, potrzeba jeszcze dwóch rzeczy: czasu i pieniędzy. Tyle, że życie najczęściej układa się następująco: jak ma się dużo czasu, to nie ma się pieniędzy (czytaj: studia), a jak ma się już pieniądze, to wtedy nie ma się czasu (czytaj: praca). Ale, jak wszyscy już dobrze wiemy, życie nie jest po to, aby układało się samo, lecz po to, byśmy układali je samemu. No więc ja na przykład stwierdziłam, że olewam układ, w którym po studiach idzie się do pracy, potem spędza okrągły rok w biurze, a na koniec jedzie na urlop na tygodniowe wczasy do Chorwacji. Serio, mam gdzieś zarabianie dużych pieniędzy, skoro nie będę miała kiedy ich wydać, bo stety lub niestety, ale nie umiem już oszczędzać na nic innego niż podróże. Rozwiązania tej sytuacji szukałam naprawdę długo. No i znalazłam: pracę zdalną.

       Co przeciętny człowiek wie o pracy przez Internet? Hm, najczęściej niewiele. Te lub podobne pytania słyszy od czasu do czasu chyba każdy freelancer: Ale jak to, nie chodzisz do pracy? Co to w ogóle jest za firma, w której można tak pracować? To można pisać teksty bez studiów dziennikarskich? A starcza ci chociaż na czynsz?, i moje ulubione: To skoro pracujesz w domu, to jesteś jakby bezrobotny, tak?. Wierzcie mi, że początkujący freelancer rzadko kiedy może liczyć na wsparcie. Jeśli kiedykolwiek nim zostaniesz, przygotuj się na to, że raczej nikt nie będzie z tego zadowolony. Twoja rodzina zapytana o twój zawód ze wstydem będzie mówić, czym się zajmujesz - w końcu siedzenie w domu to synonim obijania się i bezrobocia, a brak stałej wypłaty, dobrego stanowiska i płatnego urlopu to nie jest to, do czego ktokolwiek mógłby dążyć. Być może nawet usłyszysz: Co ty robisz?! Taka zdolna, całe życie piątki na świadectwie, dobre studia, a teraz takie byle co... Czy jest łatwo? Nie, nie jest. Ale pójść na łatwiznę można przecież w każdej chwili. Za to kombinowanie, determinacja i podejmowanie trudnych decyzji naprawdę się opłaca: dzięki temu dziś mogę pracować w każdym miejscu na świecie. Nie dotyczy mnie oszczędzanie urlopu, siedzenie w biurze przez osiem godzin dziennie, proszenie się o wszystko i spędzanie majówek i długich weekendów w dzikim tłumie desperacko pragnącym każdego dodatkowego dnia wakacji.

        Czy zarabianie i utrzymywanie się bez wychodzenia z domu jest w ogóle możliwe? Tak, jest. Czas w to wreszcie uwierzyć. Książkę pani Agnieszki Skupieńskiej poleciłabym więc nie tyle, co freelancerom, ile właśnie osobom, które o pracy freelancera wciąż wiedzą niewiele. Choć w naszym społeczeństwie praca w domu ciągle jeszcze jawi się jako zajęcie gorszego sortu, powoli będzie się to zmieniać - czy to się komuś podoba, czy nie. Jeśli więc czytasz ten wpis i zastanawiasz się, jak naprawdę wygląda praca na freelansie, zajrzyj do "Zostań freelancerem". Jeśli już freelancerem jesteś, to ją przeczytaj i zastanów się, co w swoim freelansowaniu możesz poprawić (hm, ja na przykład już wiem, że muszę kupić nowego laptopa, bo uświadomiłam sobie, że włączanie komputera przez piętnaście minut nie jest normalne). A jeśli ciągle jeszcze marzysz o byciu cyfrowym nomadą, to wrzuć ją do walizki i nie bój się próbować. Bo skoro inni mogą być freelancerami, to dlaczego ty nie miałbyś nim zostać?

41 komentarzy:

  1. Dzięki piękne za polecenie książki :) I chyba całkiem nieświadomie wpędziłam Cię w dodatkowe koszty z tym laptopem ;)
    Fajnie, że w naszych czasach można jednocześnie pracować i podróżować, to jedna z najwspanialszych zasad pracy freelancera.

    OdpowiedzUsuń
  2. e tam w koszty! dostałam wreszcie kopa, żeby coś zrobić z tym starym gratem ;) nie ma za co! dziękuję za udostępnienie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie też książka Agnieszki nakłoniła do kupna nowego laptopa! Zbieram na niego kasę ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolekcjoner kadrów14 sierpnia 2016 12:02

    O! Trzeba będzie przeczytać... Jak tylko zakończę obecną wyprawę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzenie :) Od dłuższego czasu myślę o byciu freelancerem, ale jakoś nie mogę się do tego zabrać. Choć jestem pewna, że prędzej czy później się za to wezmę, bo NIENAWIDZĘ siedzieć gdzieś przez np. 8 godzin w jednym miejscu i nie móc wyjść, choćbym wykonała wszystko co miałam zrobić. Muszę kupić tę książkę natychmiast :D

    OdpowiedzUsuń
  6. mnie właśnie też to denerwowało - mam za sobą jeden etat. 8 godzin w biurze, z czego może 2, w porywach 3 spędzone jakkolwiek pożytecznie - pozostały czas trzeba było po prostu przesiedzieć. nie lubię czegoś takiego, jakby nie można było zrobić tego, co jest do zrobienia i pójść do domu... chociaż nie w każdej pracy tak się da, ja pracowałam w sprzedaży, więc dochodziła mi obsługa klienta (pisałam o tym tutaj: http://autopogon.blogspot.hu/2016/07/jak-wyglada-praca-w-sprzedazy-moja.html), i trzeba było być pod telefonem, bo nigdy nie było wiadomo, kiedy ktoś zadzwoni. a książkę polecam! naprawdę, daje fajnego, pozytywnego i motywacyjnego kopa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To wszystko to prawda. Poniekąd. Czasami, przynajmniej na początku, freelancing wymaga tego, że się pracuje bez urlopu, 24h na dobę niemalże.
    Mój partner jest grafikiem, od pewnego czasu freelancerem. Ilość czasu, którą poświęca by rozkręcić swoją firmę mnie na tyle przeraża, że na razie przestałam myśleć o czymś swoim ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. jasne, zgadzam się - rzadko jest tak, że pracuje się mniej. ale pracuje się dla siebie. twoja działalność staje się jakby twoim dzieckiem - dmuchasz na nią, chuchasz i się nad nią rozczulasz :D według mnie zawsze warto jest myśleć o czymś swoim. pracowałam w jednej firmie na etacie i wiem, że trudno mi się zmotywować do pracy dla kogoś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Natalia Jaranowska15 sierpnia 2016 08:54

    Ciekawa pozycja czytelnicza. Baw się dobrze w Malezji :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też chętnie przeczytam - jestem graficzką, więc temat freelansu przewija się co chwilę. Na starcie na pewno jest najtrudniej, jak ze wszystkim, ale dla osob takich jak Ty, które cenią sobie życie jako takie, chcą niezależności i wolności od utartych schematów i biurowego życia - idealne! Buziaki! I dzieki za inspiracje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. graficzka - zazdroszczę! gdybym była grafikiem, freelansowanie byłoby pewnie pestką. powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Naprawdę zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki. Z jednej strony bycie freelancerem to idealny sposób pracy w moich aktualnych warunkach życiowych, a z drugiej tytuł tekstu: "jak mieć czas i pieniądze na podróże", odzwierciedla moje odwieczne dylematy. Może freelancowanie to coś dla mnie? Muszę spróbować się przekonać. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Lektura dla mnie :) Chętnie przeczytam, a wcześniej nie wiedziałam o jej istnieniu.

    OdpowiedzUsuń
  14. spróbuj koniecznie! serio, naprawdę warto. ja też miałam mnóstwo obaw i dylematów, ale pracuję tak już od pół roku i jest naprawdę spoko. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Takie siedzenie i wyczekiwanie jest najgorsze. Musisz być w ciągłej gotowości, a tak naprawdę NIC się nie dzieje :/ I tylko siedzisz i myślisz, co można było w tym czasie robić xD

    OdpowiedzUsuń
  16. dlatego właśnie wolę pracę zadaniową - płacą Ci za to, co jest faktycznie zrobione, a jak wcześniej skończysz, to wcześniej masz spokój ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Brzmi ciekawie.
    Chociaż ja to taki dziwny osobnik jestem: pracuję na etacie w pracowni projektowej i jednocześnie jestem freelancerem, bo pracuję też po godzinach w domu :)
    Dlaczego tak? Bo mogę ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zastanawiam się ciągle nad tą książką, w tej chwili wróciłam do fabularnych, aby odpocząć trochę od branżowych :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajna książka a kto nie chciał by miec czasu i pieniedzy na podroze :D

    OdpowiedzUsuń
  20. a ja na przykład bym tak nie mogła. pracowałam w ten sposób przez jakiś czas, kiedy byłam jeszcze na etacie, a już zdecydowałam o przejściu na freelance. efekty? 8 godzin w pracy, a potem w domu kolejne 3-4 przy zleceniach. praca po 11-12 godzin dziennie, brak własnego życia, nie polecam. wychodzę z założenia, że jeśli kiedyś pójdę na etat, to chcę tam zarabiać tyle, żebym nie musiała już dorabiać. wolne po 17 uważam za największą zaletę pracy na etacie i na pewno nie zajmowałabym się już wówczas zleceniami po godzinach ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. o, a ja chętnie jeszcze sięgnę bo jakieś branżowe, ale, szczerze - powstaje ich obecnie tyle, że naprawdę nie wiem, które z nich są wartościowe. znasz może coś wartego polecenia?

    OdpowiedzUsuń
  22. Jestem zauroczona Social Media Start, na moim blogu nawet znajdziesz recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
  23. dzięki! zajrzę, ale dopiero za parę tygodni, jak wrócę z Malezji - na razie nie w głowie mi kupowanie książek. a może jest ebook? ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chciałabym chciała... Marzę o pracy freelancera, ale zdecydowanie muszę się jeszcze wiele nauczyć.

    OdpowiedzUsuń
  25. Tylko, że ja to lubię :) Bo najczęściej po godzinach łażę po opuszczonych starych kamienicach.
    Nie wiem ile by mi musieli płacić, bym tego nie robiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jest ebook, ale dostajesz go w komplecie po zakupieniu książki :)

    OdpowiedzUsuń
  27. aha, no wszystko zależy od tego, jaką masz pracę - w moim przypadku oznaczało to spędzanie 12 godzin pod rząd przy komputerze, więc na dłuższą metę nie dałabym rady. w końcu fajnie po dniu pracy wyjść na zakupy, coś sobie ugotować albo pójść na trening/spacer - bardzo ceniłam sobie ten wolny czas, którego nie miałam ani na studiach, ani w liceum ;)

    OdpowiedzUsuń
  28. Etat to dla mnie jakiś poroniony pomysł, chociaż na etacie pracuję. Straszne to, że człowiek cały dzień spędza w pracy, z dnia zostaje mu tyle co nic i tak prawie przez całe życie, do emerytury. Dlatego moim celem jest dojście do takiego momentu, w którym będę się mogła utrzymać z freelancu. Powinnam więc kupić tę książkę i tak też zrobię :) I masz niestety rację - ludzie nadal myślą, że praca w domu to nie praca :)

    OdpowiedzUsuń
  29. w takim razie, powodzenia! zdecydowanie warto przynajmniej spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  30. extramoneytips.co.uk22 sierpnia 2016 09:00

    Mam nadzieję, że będę mogła się utrzymać z pracy jako freelancer.Moja droga z blogowaniem dopiero sìę zaczęła. Na pewno przeczytam książkę.

    OdpowiedzUsuń
  31. Jakoś mnie ten cały freelancing nie bierze :/ Poza tym nie wyobrażam go sobie w mojej branży, a lubię moją branżę (póki co ;)) xD

    OdpowiedzUsuń
  32. hm, wydaje mi się, że wszystko zależy od priorytetów :) jeśli nie kręci Cię podróżowanie i nie masz nic przeciwko byciu przez zdecydowanie większą część w roku w jednym miejscu, to jest jak najbardziej ok.

    OdpowiedzUsuń
  33. Jest to na pewno trudniejsze do zrealizowania jak się ma małe dzieci. Tutaj liczy się stabilizacja i poczucie bezpieczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  34. na pewno - nie wyobrażam sobie pracy w domu, kiedy dzieci są wszędzie i ciągle czegoś potrzebują (nawet, jeśli są w tym czasie z opiekunką). ale czy freelance to aby na pewno taki brak stabilizacji i bezpieczeństwa? z tym bym mocno polemizowała.

    OdpowiedzUsuń
  35. Podziwiam Twoją determinację w realizacji swoich celów :) To najlepszy dowód na to, że jak się chce - to można :) (uśmiałam się czytając przytoczone przez Ciebie opinie krążące o freelancerach i pracy w domu :D)

    OdpowiedzUsuń
  36. dzięki! oj, to tylko kilka z wielu tekstów, jakie miałam okazję słyszeć :D

    OdpowiedzUsuń
  37. Najważniejsze jest w życiu to, co kochamy najbardziej! A jak uda się to połączyć z pracą, to przecież piękniej być nie może! Sama coś wiem o urokach takiej pracy, także powodzenia i trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  38. dziękuję bardzo i też życzę powodzenia! warto się starać! :)

    OdpowiedzUsuń
  39. Miły wpis :) w mojej sytuaci jest trochę inaczej. Boję się zaryzykować, a rodzice są osobami, które namawiają mnie na taki styl życia.

    OdpowiedzUsuń
  40. o, to pozazdrościć - bliscy często mają problem z akceptacją takich wyborów :(

    OdpowiedzUsuń