sobota, 6 stycznia 2018

Buenos días España, czyli Malaga i Gibraltar


        Na początku muszę się do czegoś przyznać: wcale nie chciało mi się jechać do Hiszpanii. To nic, że wszyscy mówili, że taka fajna, taka piękna - w końcu o Włoszech też tak mówili, i co? I nico (wszyscy tutaj już dobrze wiedzą, że nie lubię Włoch). Tak więc nie wierzyłam i jechać nie chciałam. Ale co miałam zrobić, skoro listopad zbliżał się wielkimi krokami, a mi ciągle chciało się wakacji, których w tym roku nie miałam? Musiałam pojechać gdzieś, gdzie było ciepło, chociaż na moment, chociaż na chwilę, a że najlepsze bilety były akurat do Malagi, cóż było robić - kupiłam. No i tutaj muszę jednak przyznać rację: Hiszpania powala. Nawet, jeśli widziało się tylko jedno miasto. Kurczę, w końcu jeśli ktoś, kto był w prawie 50 krajach (nie mowa tu o mnie, niestety) mówi, że Hiszpania była z nich wszystkich najlepsza, to chyba jednak coś musi w tym być.

       Wiadomość o tym, że w Polsce spadł śnieg, dostałam w momencie, gdy siedziałam na słonecznym tarasie w centrum Malagi i kończyłam pić cappucino do śniadania. Niedzielny poranek, koniec listopada, a ja siedzę sobie w hiszpańskim miasteczku, mam słońce, mam palmy, mam podróż, mam cienki sweterek zamiast zimowego płaszcza - czego chcieć więcej. Właściwie to przez cały wyjazd nie robiłam nic innego, tylko jarałam się tym słońcem. No i te dekoracje świąteczne. Palmy i bombki, ale jazda.

Można sobie odpuścić muzeum Picasso - nic tam nie ma.

          AirBnB w pojedynkę to rzecz średnio opłacalna, ale po Istambule obiecałam sobie, że choćby nie wiem co, nigdy więcej nie będę już spała w jednym pokoju z ośmioma obcymi osobami. No więc zabukowałam pokój i tym samym miałam okazję przekonać się, że zima w Hiszpanii jednak istnieje - tyle, że nocą. My mamy przynajmniej ten luksus w postaci ogrzewania, Hiszpanie - nie. Dobrze, że temperatury w ciągu dnia zrekompensowały mi te trzy noce trzęsienia się z zimna pod kocem, więc uznajmy, że jesteśmy kwita.

         W tym całym podróżowaniu zrobiłam się chyba za wygodna. A co tam, Hiszpania przecież nie taka droga - no to nie biorę jedzenia z Polski. I tak oto w dniu wyjazdu na Gibraltar wyszłam z domu w poszukiwaniu śniadania. 6 rano i wszystkie sklepy zamknięte, nic dziwnego - ale o 10 dalej były zamknięte. Takie życie w Hiszpanii. Tost z szynką kupiony na dworcu za 5 euro z powodu braku lepszych opcji chyba jednak zawsze będzie bolał.

        Na Gibraltarze słońce jednak mnie zawiodło. Świeciło w całym miasteczku - z wyjątkiem szczytu. Czy warto było więc gnać na sam dół Europy, żeby oglądać świat przez czarną chmurę? Po obiecywanym widoku na Maroko ani śladu, po chodzeniu w krótkim rękawku też. Cóż, pech czasem się zdarza - mi zdarzył się na Gibraltarze. Największe wrażenie i tak robią tam chyba małpy, których po tej wycieczce nie lubię jednak jeszcze bardziej niż wcześniej. Nie oszukujmy się - jak już się było w Azji, to małpy na wolności nie są znowu wcale aż taką atrakcją. A więc było ok, ale mogło być trochę lepiej. Cóż, ale w końcu nie każde miejsce musi przecież nie wiadomo jak zapadać w pamięć.


         Stwierdzić tu także muszę z całym przekonaniem, że Hiszpanie to zdecydowanie nie Włosi. W Hiszpanii ludzie są uprzejmi, nawet, gdy nie znają angielskiego, a jak znają, to nie udają, że nie znają (true story). I jakoś tak jest miło. Ciepło. Spontanicznie. Także Włochom podziękuję już teraz chyba naprawdę na długo, teraz zdecydowanie czas na Hiszpanię. To dokąd następne bilety?

6 komentarzy:

  1. Ja od dawna marzę, aby wybrać się do Hiszpanii, ale czasu na to totalnie brak, jednak mam nadzieję, że uda mi się w końcu spełnić to marzenie. Słyszałam dużo pozytywnych opinii o tym kraju. Cieszę się, że Twój wyjazd również się udał.Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne zdjecia! Ja bardzo lubie Hiszpanie i chcialabym czesciej tam bywac

    OdpowiedzUsuń
  3. Włochy jakoś nieszczególnie do mnie nie przemawiają, ale za to słoneczną Hiszpanię z wielką chęcią bym odwiedziła. Szczególnie właśnie latem, podczas dobrej pogody.

    OdpowiedzUsuń
  4. aż tak brak czasu, że nie da się wygospodarować choćby 3 dni? :(

    OdpowiedzUsuń
  5. ja też postaram się tam teraz częściej bywać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. to był listopad! i pogoda była bardzo dobra, polecam! :)

    OdpowiedzUsuń